słońce

Co by się stało, gdyby Słońce nagle zniknęło?

Co by się stało, gdybyśmy stracili słońce? Co byśmy czuli i zobaczyli, gdyby słońce tak po prostu nagle zniknęło? Oczywiście nie zapowiada się na to, ale czysto teoretycznie, gdyby do tego doszło, co wtedy?

Na początku nic. Przez pierwsze 8 minut i 20 sekund ludzie na Ziemi nie widzieliby żadnej różnicy, gdyż tyle czasu trwa podróż światła od Słońca do Ziemi. Przez dokładnie taki sam czas Ziemia krążyłaby wciąż wokół nieistniejącego Słońca. Spowodowane jest to faktem, że fale grawitacyjne podróżują z prędkością światła, więc mimo zaniku źródła, grawitacja wciąż trzymałaby Ziemię żelaznym uściskiem. Po upływie 8 minut i 20 sekund dzieją się dwie rzeczy. Po pierwsze planeta wylatuje z orbity w linii prostej i leci przed siebie w otchłań kosmosu. Można sobie wyobrazić naszą planetę niczym młot kręcony przez kulomiota. W momencie, w którym atleta wypuści młot z ręki, ten zaczyna lecieć w linii prostej do swojego celu. Dokładnie w taki sam sposób Ziemia poleciałaby w nieznane. Jednak na Ziemi nie odczulibyśmy tego. Bardziej zauważalna dla nas byłaby druga zmiana. Po upływie ośmiu minut zapada noc. Na początku noc wygląda jak każda normalna noc, jedyną różnicą jest to, że noc panuje na całej planecie, a poranek nigdy nie nastaje. Jednak nie zapada całkowita ciemność. Nad głowami ludzi nadal świecą gwiazdy a elektrownie wciąż pracują, więc miasta są oświetlone. Nawet inne planety pozostają widoczne jeszcze przez krótki czas, wciąż odbijając promienie nieistniejącego słońca.

słońce nad ziemią
Mimo braku Słońca przez piewsze 8 minut, jest ono nadal widoczne

Pierwsza noc, naszej kosmicznej podróży nie różniłaby się za bardzo od typowej nocy. Problemy zaczęłyby się pojawiać po upływie pierwszego tygodnia. Temperatura opadłaby do zera. Niestety kilkudniowa noc miałaby swój wpływ na roślinność. Mniejsze rośliny bez światła zaczęłyby umierać. Warto też wspomnieć, że kilkudniowa noc spowodowałaby na pewno zamieszki i plądrowanie, co jeszcze bardziej pogorszyłoby sytuację na Ziemi.

Jednak to nie koniec spadków temperatury. Pod koniec pierwszego roku, średnia temperatura na Ziemi byłaby zbliżona do arktycznej. Po kilku latach spadłaby do -200. W temperaturze tej powietrze zmienia się w ciecz i całe powietrze spadłoby w formie deszczu, który na skutej dalszego ochłodzenia zmieniłby się w końcu w lód. W ten sposób cała planeta stałaby się lodową kulą pędzącą w kosmos w nieznanym kierunku.

zamarznięta planeta
Po roku planeta wyglada jak antaktyda. Po kilku latach powietrze skrapla sie i zamarza.

Czy ktoś ma szansę to przeżyć?

Na początku tak. Michael Stevens z kanału Vsauce jako miejsca zdatne do przeżycia sugeruje źródła geotermalne, czyli miejsca, gdzie ciepło wydziela się bezpośrednio z ziemi. Jednak nie rozwiązuje to problemu zapasów, które szybko by się uszczupliły. Niestety przez brak fotosyntezy nie byłaby możliwa hodowla nowych roślin. A co z kopalniami? Owszem pod ziemią panuje nieco wyższa temperatura, jednak aby móc zamieszkać dostatecznie głęboko potrzebny byłby system cyrkulacji powietrza. Dwutlenek węgla jest cięższy od powietrza, więc mieszkańcy kopalni po pewnym czasie by się udusili. Jedynymi miejscami, które mogłyby zapewnić przeżycie, byłyby podziemne schrony położone dostatecznie głęboko i wyposażone w odpowiednie systemy pozwalające na przeżycie. Długość życia w takim miejscu byłaby uzależniona od zgromadzonej ilości zapasów lub zdolności do pozyskiwania takowych (źródła wody, uprawa).

Jedyne miejsce na całej ziemi gdzie życie nadal by się toczyło bez zmian to głębie oceanów. Lód działa jak izolator, więc podobnie jak zimą jezioro zamarza od góry, tak oceany też zamarzłyby od góry. Dodatkowo dno oceanu jest podgrzewane ciepłem termalnym. Największe głębiny pozostałyby więc nietknięte i dziwaczne stwory, które możemy oglądać czasami na kanale Discovery, nadal by żyły, bez żadnych przeszkód.

głębia oceanu
Przetrwałyby tylko istoty żyjące na największych głebokościach

A co dalej z Ziemią?

Ziemia leciałaby w głąb kosmosu. Jej lot mogłyby przerwać jedynie dwa zdarzenia. Pierwsze to zderzenie z jakimś ciałem kosmicznym, które w zależności od wielkości, mogłoby oznaczać zniszczenie całej planety. Drugą bardziej pozytywną opcją jest, że kiedyś Ziemia trafiłaby na orbitę jakieś innej gwiazdy podobnej do Słońca. W jej cieple mogłaby nastąpić kolejna ewolucja.

Źródła:

http://uk.businessinsider.com/what-would-happen-if-the-sun-disappeared

What would happen if the Sun disappeared

https://curiosity.com/topics/what-would-happen-if-the-sun-disappeared-curiosity/

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *