Tragedia na Przełęczy Diatłowa – nierozwiązana tajemnica

Tragedia na Przełęczy Diatłowa – nierozwiązana tajemnica

W 1959 roku, 10-osobowa ekspedycja wyruszyła na wyprawę w góry Uralu. Przewodził im Igor Diatłow, 23-letni student Uralskiego Uniwersytetu Federalnego. Grupa składała się w większości ze studentów, mających doświadczenie w wyprawach górskich. Ekspedycja składała się z ośmiu mężczyzn i dwóch kobiet. Jej celem było zdobycie góry Otorten. Najmłodszy uczestnik wyprawy miał lat 20 a najstarszy 38.

Diatłow zakładał, że grupa powinna wrócić najpóźniej 12 lutego, jednak do tego nie doszło. Nikt wtedy jeszcze nie wszczynał alarmu, gdyż opóźnienia w tego typu wyprawach były normą. Warunki pogodowe i inne losowe wypadki mogły opóźnić marsz. Dopiero 20 lutego na skutek zaniepokojenia rodzin wszczęto akcję ratunkową. 26 lutego poszukiwacze odnaleźli porzucony namiot. Był on rozpruty od wewnątrz a w środku wciąż znajdowały się rzeczy osobiste uczestników ekspedycji. Ślady prowadziły od namiotu do oddalonego o ponad kilometr lasu. Większość z uczestników nie zabrała ze sobą butów. Wyszli w skarpetkach, jednym bucie, lub o bosych stopach. Pół kilometra dalej ślad się urywał. Nieco dalej znaleziono ślady po małym ognisku i dwa zamarznięte ciała. Były bose i ubrane jedynie w bieliznę. Przed śmiercią ofiary usiłowały wspiąć się na pobliskie drzewo. Kolejne trzy ciała znaleziono nieco bliżej obozu. Ta trójka prawdopodobnie próbowała wrócić do obozu. Pozostałe cztery ciała znaleziono dopiero po dwóch miesiącach. Niszczęśnicy poszli w stonę lasu, w którym zabłądzili i zamarźli. Osoby te były ubrane trochę lepiej. Prawdopodobnie przed udaniem się w stronę lasu założyli na siebie ubrania zmarłych kolegów.

Przełęcz Diatłowa - namiot

Natychmiast rozpoczęto śledztwo. Chociaż sprawa wyglądała tajemniczo, pewne jej aspekty były jasne. Coś wystraszyło członków ekspedycji do tego stopnia, że grupa opuściła obozowisko w samym środku mroźnej nocy. Pozostawało pytanie, co to było? Sprawa się skomplikowała po odnalezieniu ciał w lesie. Troje z nich miało śmiertelne urazy: uszkodzenia czaszki i złamania klatki piersiowej. Urazy porównywalne były do obrażeń nabytych w wyniku wypadku samochodowego. W pierwszej kolejności podejrzewano lokalne plemiona Mansów, jednak szybko wykluczono tę hipotezę. Ani w obozie, ani w okolicy odnalezionych ciał nie było śladów innych ludzi, a obrażenia nie mogły powstać w wyniku walki. Dodatkowo plemiona te znane są z pokojowego usposobienia. Ciała miały co prawda pośmiertne obrażenia, jednak te były spowodowane przez wygłodniałe zwierzęta.

Co wiadomo na pewno? Uczestnicy wyprawy rozcięli namiot od wewnątrz po czym opuścili obóz z własnej woli, na pieszo, bez przygotowań, jednak w normalnym tempie niewskazującym na ucieczkę. Nie znaleziono dowodów na obecność osób trzecich, a obrażenia nie mogły powstać w wyniku walki. Grupa udała się w kierunku lasu, gdzie rozpaliła ognisko. Po jakimś czasie od grupy oddaliły się cztery osoby i udały w głąb lasu. Ich ciała znaleziony w leśnym jarze. Ci, którzy zostali przy ognisku, próbowali się wspinać na pobliskie drzewo, prawdopodobnie celem zobaczenia porzuconego namiotu. Trzy osoby z tej grupki próbowały wrócić do namiotu, jednak po drodze zamarzły. Dwie pozostałe zmarły przy ognisku. Ofiary zmarły sześć do ośmiu godzin po ostatnim posiłku, czyli w środku nocy, lub nad ranem.

przełęcz diatłowa ciała

Lawina

Istnieje szereg możliwych hipotez dotyczących losu wyprawy, niestety każdą z nich da się obalić. Najprostsza z teorii zakłada, że w nocy grupa usłyszała dźwięk lawiny i aby uniknąć pogrzebania żywcem natychmiast oddaliła się w kierunku lasu, a w drodze powrotnej zabłądziła. Wyjaśnia to dlaczego uczestnicy wyprawy ubrani byli częściowo i przecięli namiot od wewnątrz.
Teorii tej przeczy kilka faktów. Wszyscy uczestnicy byli doświadczeni w tego typu wyprawach i na pewno nie rozbiliby obozu w miejscu zagrożonym lawiną. Potwierdziły to badania – w miejscu postawienia namiotu prawdopodobieństwo zejścia lawiny jest bliskie zeru. Ślady oddalające się z obozu wskazywały na zwykłe tempo, a nie paniczną ucieczkę przed nadchodzącą lawiną. No a skoro nie trzeba było uciekać, to dlaczego uczestnicy nie zdążyli się nawet porządnie ubrać?

Inna wersja zakłada łagodne osuwanie się śniegu, który zaczął napierać na namiot, co spowodowało, że uczestnicy grupy przezornie wyszli i oddalili się od niego. Zablokowanie przez śnieg wyjścia spowodowało przecięcie bocznej ściany. Grupa udała się w kierunku lasu, który zapewniał bezpieczeństwo. Część z nich próbowała wrócić do obozu, jednak zmarła na skutek wyziębienia a pozostali próbowali znaleźć lepsze miejsce na nowe obozowisko, jednak wpadli pod śnieg i zamarzli. Na skutek upadku lub napierających warstw śniegu pojawiły się tajemnicze obrzeżenia. Inna teoria zakłada, że próbowali oni zbudować schronienie ze śniegu, jednak zawaliło się ono na nich, grzebiąc ich żywcem. Ponownie, nie wyjaśnia to dlaczego uczestnicy nie próbowali się ubrać.

Huragan

Alternatywą dla lawiny jest tzw. wiatr kabatyczny, czyli niezwykle silny wiatr wiejący w dół stoku. Wiatr taki groził zerwaniem namiotu, wiec grupa udała się w kierunku lasu poszukać schronienia pomiędzy drzewami. Podobnie jak w przypadku teorii lawiny, nie tłumaczy to okoliczności odejścia. Uczestnicy, wiedząc o ryzyku zniszczenia namiotu, próbowaliby się przygotować do spędzenia nocy poza nim. Niektórzy próbują tłumaczyć półnagość studentów hipotermią. Jednym z jej objawów jest uczucie gorąca, co powoduje, że osoba skrajnie wyziębiona sama rozbiera się z ciuchów, aby się schłodzić. Brzmi to prawdopodobnie, jednak nie wyjaśnia dlaczego cześć studentów zabezpieczała sobie nogi ciuchami zmarłych kolegów.

Infradźwięki

Nieco bardziej fantastycznie brzmi teoria o infradźwiękach powstających w wyniku zjawiska zwanego ścieżką wirów Kármána. Teoria ta zakłada, że silnie wiejące wiatry, na skutek ukształtowania terenu doprowadziły do powstania dźwięków wywołujących u ludzi panikę, w wyniku czego uczestnicy wyprawy poczuli potrzebę opuszczenia namiotu bez zabierania jakiegokolwiek dobytku. Teorii tej przeczy fakt, że w tej okolicy koczowały setki ekspedycji, zarówno przed feralną wyprawą, jak i po niej i do podobnej sytuacji nigdy nie doszło.

Eksperymenty wojskowe

Teoria ta zakłada, że miejsce było poligonem doświadczalnym, dla jakiegoś eksperymentalnego rodzaju broni. Dźwięk rakiety lub eksplozji mógł obudzić studentów i zmusić do ucieczki. Fala uderzeniowa mogłaby tłumaczyć wewnętrzne obrażenia, jednak nie tempo oddalania się od obozu. Brak też jakichkolwiek śladów wojskowej działalności w tym rejonie. Zwolennicy tej teorii tłumaczą to upozorowaniem wypadku przez wojsko i kryciem incydentu przez rząd. Jeszcze jednym tropem w tej sprawie są niewielkie ślady radioaktywności na ciele jednego z uczestników i dziwne światła zaobserwowane przez uczestników innych wypraw odbywających się w okolicznych górach. Wbrew pozorom teoria ta nie jest całkowicie bezpodstawna, gdyż władze ZSRR nieraz wyciszały różnego rodzaju nieszczęśliwe wypadki. Przykładem, niech będzie katastrofa w Swierdłowsku, gdzie około 100 osób (nie wiadomo ile dokładnie) zginęło w wyniku zatrucia wąglikiem uwolnionym z laboratoriów. Władze najpier ukrywały wypadek, a później twierdziły, że zgony spowodowane były zatruciem zepsutym mięsem.

Istnieją też inne teorie, jednak zostały one kompletnie obalone. Wyklucza się atak dzikiego zwierzęcia, gdyż uczestnicy nie opuściliby namiotu, który zapewniał schronienie. Podobnie z teorią o wypadku jednego z uczestników (stoczenie się ze stoku lub zabłądzenie), gdyż przeczą temu ślady, a gdyby nawet do tego doszło, nikt nie wyruszyłby na poszukiwania bez przygotowania. Sekcja wykluczyła także zażywanie narkotyków i alkoholu. Nic też nie wskazuje na konflikt wewnątrz grupy, wywołany agresją, lub napięciem seksualnym. Mimo ponownego otwarcia śledztwa, nadal nie wyjaśnienia tych tragicznych wydarzeń. Wykluczono jedynie wątek kryminalny.

Tragedia do dziś budzi emocje. Na jej temat powstało kilka książek i filmów dokumentalnych. W 2013 do kin trafił film fabularny w reżyserii Renny’ego Harlina zatytułowany “Tragedia na przełęczy Diatłowa. Jest to film z gatunku found footage, z fabułą skoncentrowaną na tajnych eksperymentach wojskowych. W 2015 roku powstała gra “Kholat”, luźno oparta o tragedię. W 2020 powstał rosyjski serial zatytułowany Pereval Dyatlova.

2 thoughts on “Tragedia na Przełęczy Diatłowa – nierozwiązana tajemnica

  1. Zabiliście tych i pierwszą grupę ludzi i ta i tamtą ekipę studentów drugą jak wam nie wstyd spojżedz rodzinom zamordowanych studentów co za wojsko z was wy nie jestećie wojskiem tylko potworami szkolne do zabijania jestećie zwierzętami co te wam nie winę turyści mam zrobili ? Nie można im było powiedzieć że wam przeszkadzają i żeby się przenieśli dziewczyna indziej tyko zabiliście ich zimną krwią dzałaliście spełną premedytacją i szelaliście do nich nie podając Pszczyny i bez powodu i bez uzasadnienia i nie ma tu o pomłce ani o nie szczęśliwym w patku to było wasze celowe działanie zrobiłaście sztuczne od głosy lawiny lub śilne dźwięki ultra wiatru żeby uciekli z namioty co dawał im poczucie bezpieczeństwa namiot a potem je za mordowaliście co do jotki jesteście zwierzętami nie powniście istnieci jakie wojsko jak wy .Mie tesz zamordujecie ? Wojsko potwory

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *