Zazdrość to emocja pojawiająca się wtedy, gdy ktoś posiada coś, czego sami pragniemy. Nie zawsze ma ona negatywny charakter — w łagodnej formie może działać motywująco i skłaniać do pracy nad sobą. Gdy sukces innych inspiruje nas do działania, mówimy o tzw. zazdrości pozytywnej. Niestety, znacznie częściej przybiera ona formę destrukcyjną, prowadząc do frustracji, złości czy poczucia niesprawiedliwości. W skrajnych przypadkach zazdrość może przerodzić się w zachowania agresywne lub obsesyjne. To właśnie dlatego została uznana za jeden z siedmiu grzechów głównych. Ale skąd właściwie wzięło się jej powiązanie z kolorem zielonym?
Antyczne korzenie: teoria humorów
Źródła tego skojarzenia sięgają starożytnej Grecji i ówczesnej medycyny. Lekarze i filozofowie wierzyli w tzw. teorię humorów, według której ciało człowieka wypełniają cztery podstawowe płyny: krew, żółć, flegma oraz czarna żółć. Ich proporcje miały wpływać zarówno na zdrowie fizyczne, jak i stan emocjonalny. Zazdrość przypisywano nadmiarowi żółci. Uważano, że jej nadmiar może powodować zmianę koloru skóry na blado żółto-zielony. To właśnie ten fizyczny objaw miał być podstawą do powiązania zazdrości z kolorem zielonym. Co ciekawe, teoria ta utrzymywała się w nauce aż do XVII wieku.
Szekspir i „zielonooki potwór”
Choć starożytne wierzenia dały początek temu skojarzeniu, jego popularyzację zawdzięczamy literaturze — a konkretnie twórczości William Szekspir. W dramacie Otello zazdrość zostaje nazwana „zielonookim potworem” (green-eyed monster). To określenie pojawia się w słynnej przestrodze skierowanej do głównego bohatera i doskonale oddaje destrukcyjną naturę tej emocji.
O mój wodzu, strzeż się, strzeż zazdrości,
Zielonookiej potwory, co sama
Z swej szydzi strawy!
Podobnego sformułowania Szekspir użył również w Kupcu weneckim, co dodatkowo utrwaliło związek między zazdrością a kolorem zielonym w kulturze anglosaskiej, a później także w innych językach.
As doubtful thoughts, and rash-embraced despair,
And shuddering fear, and green-eyed jealousy!
(W polskim tłumaczeniu fragment ten brzmi nieco inaczej, dlatego podajemy tu angielski oryginał)
Czy emocje naprawdę mają kolor?
Choć teoria humorów została dawno obalona, współczesna nauka potwierdza, że emocje mogą wpływać na wygląd naszej twarzy. Najbardziej znanym przykładem jest rumieniec. Zmiany w przepływie krwi powodują subtelne różnice w kolorystyce skóry, które — choć często niewidoczne gołym okiem — mogą być wykrywane przez odpowiednie technologie. Badania wykazały, że różne emocje wywołują charakterystyczne zmiany kolorystyczne w określonych obszarach twarzy. Co ciekawe, zmiany te zachodzą niezależnie od mimiki, co oznacza, że nawet jeśli próbujemy ukryć swoje uczucia, nasze ciało może je zdradzić. Choć zazdrość nie została jeszcze tak dokładnie przebadana jak inne emocje, naukowcy przypuszczają, że jej związek z kolorem zielonym może wynikać z fizjologicznych reakcji organizmu — na przykład uczucia mdłości, które czasem jej towarzyszy.
Określenie „zielony z zazdrości” ma swoje korzenie w starożytnej medycynie, ale jego popularność zawdzięczamy literaturze, a zwłaszcza twórczości Szekspira. To połączenie naukowych (choć dziś już nieaktualnych) teorii i kulturowych wpływów sprawiło, że zielony na stałe stał się kolorem zazdrości. To kolejny przykład na to, jak dawne przekonania i dzieła literackie mogą kształtować język, którym posługujemy się do dziś — często nie zdając sobie sprawy z ich prawdziwego pochodzenia.
Źródła:
https://www.telegraph.co.uk/science/2018/03/19/green-envy-human-faces-really-do-change-colour-emotion/
https://pl.wikisource.org/wiki/Otello_(Shakespeare,_t%C5%82um._Ulrich,_1895)/Akt_trzeci
http://www.shakespeare-online.com/quotes/shakespeareonjealousy.html
https://www.phrases.org.uk/bulletin_board/1/messages/2195.html
https://www.theidioms.com/green-with-envy/
https://www.wiz.pl/8,672.html

