Niektóre filmowe mity kreowane przez „fabrykę snów” były powtarzane tak często, że zaczęły żyć własnym życiem. W końcu kino rządzi się swoimi prawami: ma być albo realistycznie, albo efektownie — rzadko kiedy jedno i drugie naraz. Oto zestaw hollywoodzkich mitów, w które wiele osób wciąż wierzy, choć nie mają one większego związku z rzeczywistością.
Uderzenie w głowę powoduje wielogodzinną utratę przytomności
Mit: Bohater zostaje ogłuszony ciosem w głowę i traci przytomność na kilka godzin, po czym budzi się i od razu wraca do działania.
Utrata przytomności po uderzeniu w głowę rzeczywiście się zdarza — znają to choćby zawodnicy sportów walki. Problem w tym, że typowy nokaut trwa od kilkudziesięciu sekund do kilku minut. Jeśli ktoś pozostaje nieprzytomny przez wiele godzin, oznacza to poważne uszkodzenie mózgu, potencjalnie zagrażające życiu. W takim przypadku szybki powrót do pełnej sprawności byłby po prostu niemożliwy.
Odchodzenie od wybuchu bez odwracania się
Mit: za plecami bohatera następuje olbrzymi wybuch. Niewzruszony bohater odchodzi, nie oglądając się za siebie.
W rzeczywistości fala uderzeniowa z łatwością powaliłaby człowieka na ziemię, a jej skutki mogłyby obejmować uszkodzenia narządów wewnętrznych czy utratę słuchu. Do tego dochodzi ekstremalna temperatura oraz odłamki lecące we wszystkich kierunkach. Krótko mówiąc — nikt nie odchodzi spokojnie z takiej sytuacji.
Wybuchające auta
Mit: Wystarczy strzelić w zbiornik paliwa, aby nastąpiła eksplozja.
Do zbiornika paliwa możemy strzelać seriami i nic się nie stanie. Aby spowodować zapłon paliwa, należy użyć amunicji zapalającej (pocisk, który żarzy się niczym fajerwerk), jednak nawet to nie spowoduje od razu eksplozji a jedynie zapalanie się paliwa i pożar auta. To samo dotyczy wypadku samochodowego, czy zrzucenia auta z dużej wysokości.
A gdybyśmy na przykład umieścili w środku zbiornika jakieś urządzenie detonujące? Również nie. Zbiornik jest zbyt słaby, aby powstało w nim ciśnienie zdolne wywołać dużą eksplozję.
Wrzaski na sali sądowej
Mit: Sprytny adwokat/prokurator krzykiem i manipulacją doprowadza świadka do spektakularnego wyznania, a rozprawa zamienia się w chaos.
Sceny taki są nierealistyczne z kilku powodów. Przede wszystkim adwokat nie może próbować przekrzykiwać odpytywanej osoby. W amerykańskim prawodawstwie takie zachowanie nazywa się „nękaniem świadka”. Przekrzykujące się osoby nie mogą też zostać prawidłowo zarejestrowane przez stenografistę co utrudnia sporządzenie protokołu z rozprawy. Podnoszący głos adwokat nie wypada zbyt dobrze w oczach ławy przysięgłych, a celem rozprawy jest przecież zyskanie jej przychylności. Krzyki w sądzie mogą się też skończyć obrazą sądu i dają obrońcy/oskarżycielowi okazję do wniesienia sprzeciwu.
Użycie defibrylatora ratuje życie osoby z zatrzymanym sercem
Mit: Dzięki użyciu defibrylatora zatrzymane serce zaczyna bić na nowo.
Tak naprawdę defibrylator robi cos dokładnie odwrotnego. Urządzenie zatrzymuje na chwilę pracę rozregulowanego serca, w celu wygaszenia zaburzeń rytmu. Słowo „defibrylacja” oznacza zakończenie migotania komór. Jeżeli dojdzie do zatrzymania pracy serca, defibrylator nie pomoże. Jedyną metodą na uratowanie ofiary jest pierwsza pomoc, czyli resuscytacja.
Chloroform skutecznie usypia
Mit: Jeśli chcemy kogoś uśpić, wystarczy przyłożyć mu do ust szmatkę nasączoną chloroformem.
Jest to częściowa prawda, jednak ofiara musiałaby oddychać chloroformem przez kilka minut. W praktyce w o wiele krótszym czasie osobę taką można by zwyczajnie poddusić.
Wyciąganie zawleczki granatu zębami
Mit: Żołnierz wyciąga zawleczkę granatu zębami
Teoretycznie jest to możliwe, ale w praktyce próba taka skończyłaby się wykruszeniem zębów. Zawleczka jest osadzona bardzo ciasno, a jej usunięcie wymaga sporej siły. Chodzi o to, żeby nie doszło do przypadkowego wysunięcia i wybuchu.
Tłumik w pistolecie
Mit: Strzał z pistoletu z tłumikiem brzmi jak ciche pstryknięcie
Tłumik rzeczywiście redukuje hałas wywoływany przez strzał, jednak nie w takim stopniu jak jest to pokazane w filmach. Huk strzału spowodowany jest przez dwa główne czynniki: fala uderzeniowa wywołana przez gwałtownie rozszerzający się gaz i grom dźwiękowy spowodowany przekroczeniem prędkości dźwięku przez pocisk.
Tłumik absorbuje część gazu i jednocześnie spowalnia pocisk, nie pozwalając mu przekroczyć prędkości dźwięku. Jednak jest to wciąż bardzo duży hałas. Pistolet bez tłumika może spowodować hałas w granicach 150 decybeli a z tłumikiem poniżej 100. Jest to hałas porównywalny do pracującego traktora. W żaden sposób więc nie pozwoli zabójcy zabić kogoś bez zwracania na siebie uwagi.
Po co w takim razie w ogóle tłumiki? Przede wszystkim redukcja dźwięku jest na tyle duża, że huk wystrzału nie powoduje uszkodzenia słuchu. Tłumik ma też zastosowanie w działaniach bojowych, gdyż ukrywa błysk wystrzału, dzięki czemu w warunkach nocnych przeciwnik nie jest w stanie zobaczyć, skąd jest ostrzeliwany.
Trafiony kulą przeciwnik odlatuje na kilka metrów
Mit: trafiony kulą przeciwnik odlatuje na kilka metrów
Chociaż wygląda to bardzo efektownie, w praktyce jest niemożliwe do osiągnięcia. Na przeszkodzie stoi fizyka, która twierdzi, że każdej akcji towarzyszy reakcja równa co do wartości i kierunku, lecz przeciwnie zwrócona. Innymi słowy, strzelający musiałby zostać odrzucony do tyłu na taką samą odległość jak osoba trafiona. W praktyce efekt taki można by osiągnąć gdyby osoba strzelała z trzymanej pod pachą armaty.
Natychmiastowe włamywanie się do systemów komputerowych
Mit: Haker w kilka sekund łamie każde zabezpieczenie, wpisując w zawrotnym tempie losowe linijki kodu, po czym uzyskuje pełny dostęp do systemu.
W rzeczywistości takie działania mają niewiele wspólnego z filmową wizją. Włamywanie się do systemów informatycznych to najczęściej długotrwały proces, polegający na analizie zabezpieczeń, wyszukiwaniu luk i często — co najważniejsze — wykorzystywaniu błędów ludzkich (np. phishingu). Zamiast spektakularnego „hakowania na żywo”, mamy żmudną pracę, automatyczne skrypty i cierpliwość. Taki proces może trwać godziny, dni, a nawet miesiące.
Zamrażanie i odmrażanie człowieka bez konsekwencji
Mit: Postać zostaje zamrożona na lata, a po rozmrożeniu wraca do życia w pełni zdrowa i sprawna.
W rzeczywistości proces zamrażania organizmu prowadzi do powstawania kryształków lodu, które niszczą komórki i tkanki. Nawet przy zastosowaniu nowoczesnych technik kriokonserwacji nie istnieje obecnie metoda, która pozwalałaby bezpiecznie „odmrozić” całego człowieka i przywrócić go do życia. To, co w filmach wygląda jak wygodny sposób na podróż w przyszłość, w praktyce oznaczałoby nieodwracalne uszkodzenia organizmu.

